Ghost 1.0 – Duch przyszłości blogowania?
Opublikowany: 2017-08-20Ghost chce być kolejną wielką rzeczą w blogowaniu. Jak każdy dobry WordPresser, chciałem mieć na sobie moje brudne rękawiczki i zobaczyć, o co tyle zamieszania.
Pierwotnie sfinansowany na rozwój za pośrednictwem Kickstarter, Ghost to platforma blogowa, która niedawno pojawiła się w premierowym wydaniu 1.0. To wielka wiadomość dla ludzi takich jak my, którzy chcą pozostać w czołówce tworzenia i publikowania stron internetowych.
Tak więc wydanie Ghost 1.0 było dobrym miejscem do zagłębienia się i sprawdzenia, jak potoczyły się sprawy od czasu Kickstartera.
Czym właściwie jest duch?
Po pierwsze, Ghost jest oprogramowaniem typu open source. Dla osób korzystających z WordPressa, takich jak my, to świetna wiadomość. Ale musimy pamiętać, że nie wszystkie open-source są sobie równe. Istnieje wiele licencji do dystrybucji, Ghost jest udostępniany na licencji MIT, podczas gdy WordPress jest utrzymywany na licencji GPL.
O różnicach można przeczytać w kilku miejscach. Jeśli nie jesteś programistą lub tematem, strona MIT vs GPL może nie mieć na ciebie większego wpływu.
Poza tym jest to dość prosta platforma wydawnicza z rynkiem motywów, lokalnymi narzędziami programistycznymi i gładkim interfejsem, który szczerze zawstydza panel administracyjny WordPressa pod względem projektu.
Pierwsze kroki z Ghost 1.0
Zaczynając od Ghost, masz dwie opcje: możesz kupić hosting od firmy macierzystej za pośrednictwem jej programu Ghost(Pro) (pomyśl o tym jak zarządzany hosting WP) lub możesz zainstalować go na własnym hoście (jak na razie całkiem proste, Prawidłowy?)
Oto haczyk: masz do wyboru tylko sześć hostów obsługujących Ghosta.

Jeśli jesteś przyzwyczajony do wszechobecności WordPressa, wydaje się to niemal klaustrofobiczne.
Dla moich celów zapisałem się na 14-dniową wersję próbną Ghost(Pro), aby bawić się interfejsem sieciowym i wykonałem instalację lokalną, gdzie mogłem zrobić prawie wszystko, co chciałem w mojej własnej małej piaskownicy z klientem na komputery .
Instalowanie Ghost 1.0 lokalnie śmierdzi
Słynna 5-minutowa instalacja, to nie jest.
Jestem typem faceta technicznego. Potrafię swobodnie korzystać z wiersza poleceń. Więc kiedy zobaczyłem, że zalecanym systemem Ghosta jest Ubuntu 16.04, moje oczy zabłysły. „Tego właśnie używam!” mój umysł krzyczał z podniecenia. Więc natychmiast postąpiłem zgodnie z ich instrukcjami i…
Błąd. Po błędzie. Po błędzie.
Po pierwsze, moja wersja Node była błędna. Ghost obsługuje tylko Node w wersjach od 4 do 6.5. Uruchomiłem 8.x. Bez smutków. Zainstaluj Node Version Manager (nvm), zamień na 6.5, to proste.
Nie. Teraz pojawił się problem z instalacją SQLite3. Ghost CLI nie zainstalował go poprawnie (pomimo tego, że jest już instalowany i aktualizowany w moim systemie). Odinstaluj, zainstaluj ponownie. Ta sama rzecz.
Powiedzieli wtedy, aby zamienić się na MySQL. Okee dokey. Nie, nadal nie zamierzam uciekać. I… jakoś w tym bałaganie Ubuntu zdecydował, że nie mam już zainstalowanego nvm. Fuj.
Nic z tego nie było trudne, pamiętajcie – po prostu frustrujące.
Robię sobie przerwę, robię kanapkę i przełączam się na mojego Macbooka (z systemem MacOS Sierra i w pełni zaktualizowanym). To znaczy, to Unix, więc nie może się tak różnić w instalacji.
I nie było. Dokładnie te same błędy się wydarzyły. W dokładnie tej samej kolejności. Wersje węzłów. Problemy z instalacją SQLite3. Problemy z MySQL. Zapominając, że jest nvm.
Fuj.
W końcu grzebię i prod, aktualizuję, odinstalowuję i ponownie instaluję, i wszystko działa. Jak powiedziałem, czuję się komfortowo w wierszu poleceń, ale nie mogę powiedzieć, co sprawiło, że ostatecznie zadziałało, ponieważ próbowałem tak wielu rzeczy.
Ostatecznie zainstalowanie Ghosta i jego działanie na komputerze wymagało kilkunastu prób. (Nie próbowałem jednak systemu Windows 10, więc może tam być lepiej. Daj mi znać!)
Korzystanie z ducha
Wczytuję rzeczy, klikam adres URL hosta lokalnego w przeglądarce i nie ma panelu administracyjnego. Nie ma możliwości edytowania postów. Nic. Jestem po prostu użytkownikiem. Mam czystą stronę internetową, pełną samouczków i wstępnie wypełnionych treści, i nie ma możliwości dodania własnej.

Po rozejrzeniu się dowiaduję się, że istnieje klient stacjonarny. Instaluje się łatwo (tak!) i prosi o mój adres URL (lokalny host) i nazwę użytkownika. Nie mam pojęcia, więc po prostu wpisuję jedno i automatycznie tworzy użytkownika mojego bloga.
Co dziwne, klient stacjonarny również nie jest instalatorem. Mam nadzieję, że w przyszłych wydaniach tak się stanie, ponieważ nie widzę większości ludzi, którzy zadają sobie kłopoty, które ja zrobiłem.
Dodatkowo klient stacjonarny to jedyny sposób na edycję i publikację. Nie ma interfejsu internetowego (który mogę znaleźć), chyba że używasz usługi Ghost(Pro) do hostingu. Jeśli pójdziesz z jednym z innych hostów, będziesz korzystać z wiersza poleceń i aplikacji komputerowej.
Nie ma jeszcze aplikacji mobilnej. Miej to na uwadze.
Po pewnym czasie korzystania z obu interfejsów jestem prawie pewien, że są dokładnie takie same. Bardzo to lubię. Zunifikowany projekt wiele dla mnie (i dla ludzi z Ghost także) wiele znaczy.
Sam redaktor
W duchu naprawdę dać Ghost 1.0 strzał, napisałem ten post w całości w edytorze Ghost. Od robienia notatek i eksperymentowania po edycję, przeskakiwałem między klientem komputerowym i internetowym, aż do sfinalizowania posta w WordPressie.
Muszę powiedzieć, że mi się podoba.

Ale dla osób przyzwyczajonych do WordPressa może to zająć trochę czasu. Widzisz, to edytor przecen, a nie edytor WYSIWYG/zwykły tekst, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Możesz jednak nadal używać HTML, jeśli nie znasz składni przecen. Jeśli kiedykolwiek zostawiłeś komentarze Reddit lub przyczyniłeś się do Github, prawdopodobnie widziałeś lub używałeś przecen.

Dostępne są dwa tryby edycji: pojedynczy panel (tylko znacznik lub HTML) i dwupanelowy edytor obok siebie. Podwójne panele są bardzo, bardzo ładne, zwłaszcza jeśli dopiero zaczynasz korzystać z przecen — możesz dokładnie zobaczyć, co robią symbole w czasie rzeczywistym i sprawdzać formatowanie, gdy idziesz — pomaga w rozwiązywaniu literówek i brakujących tagów i tym podobnych.

Ale – i zawsze jest ale, prawda? – ponieważ jest dwukolumnowy, nawet na w pełni skalowanym wyświetlaczu MacBook Pro Retina, którego używam, pisanie było trochę niezręczne. Ale z drugiej strony, nie nie podoba mi się też tryb WordPress bez rozpraszania uwagi. Więc jest to.

Publikowanie i Ghosting
Publikowanie jest bardzo łatwe, a każda potrzebna opcja jest dostępna za jednym kliknięciem. Otwórz ustawienia postu, a uzyskasz dostęp do obrazu posta, metadanych, kart na Twitterze, kart na Facebooku, a nawet skryptów nagłówka/stopki.
Wszystko jest łatwo jadalne i zrozumiałe.

Miałem pewne problemy z slugami URL, które nie działały poprawnie. Od czasu do czasu doda „-post” na końcu moich ślimaków lub jeśli kliknę poza pole tytułu, gdy jest puste, ślimak zostanie na zawsze ustawiony na „bez tytułu”. Jestem pewien, że to mały błąd, który zostanie usunięty w przyszłych wydaniach.
Tego rodzaju błędy są drobną irytacją dla hobbystów, ale poważnymi problemami dla dużej firmy (która jest głównym celem oprogramowania Ghost), ponieważ autorzy i redaktorzy mogą łatwo przegapić tego rodzaju błąd.
Usunięcie posta nie jest jednak tak intuicyjne. Istnieje jedno miejsce, w którym można usunąć post, i znajduje się ono na dole poszczególnych ustawień postów. W ogóle nie da się tego zrobić z listy postów, którą należy się zająć.
Nie mogłem też znaleźć sposobu na oddzielne sortowanie moich wersji roboczych postów, po prostu oznaczony czerwoną ikoną wersji roboczej na głównej liście postów. Co znowu, jestem pewien, że zostanie naprawione w przyszłości.

Ghost 1.0 Czuje się komfortowo i czysto
Projekt i wrażenia użytkownika mają znaczenie dla Ghost Foundation. Korzystanie z Ghost 1.0 jest przyjemne i od momentu załadowania czuję się jak w domu.
Oprogramowanie, zarówno po stronie frontonu, jak i po stronie administracyjnej, jest podobne do Squarespace i Medium. Jeśli kiedykolwiek używałeś któregoś z nich, przyzwyczajenie się do Ghost zajmie ci bardzo niewiele.
Szybkość jest świetna, nie ma żadnych opóźnień w edytorze lub wyświetlaczu. Nawet jeśli wybierzesz domyślny motyw (który jest wszystkim, z czym się bawiłem), jest on dopracowany i wystarczająco czysty, aby można go było używać, nawet jeśli jest to ładna foremka do ciastek.

Wydanie Ghost 1.0 wydaje się być tym, czym byłby Squarespace, gdybyś zdjął koła treningowe, a może jak Medium, gdybyś miał pełną kontrolę nad platformą wydawniczą.
Duch może być również tym, do czego Gutenberg aspiruje w dłuższej perspektywie. I niekoniecznie jest to zła rzecz dla strony wydawniczej WordPressa.
Wniosek? Ciąg dalszy nastąpi…
Naprawdę nie sądzę, aby można było wyciągnąć jednoznaczne wnioski na temat Ghost 1.0. Jest trochę za wcześnie, by osądzać. Więc po prostu zostawię to jako ciąg dalszy .
Samo oprogramowanie jest niesamowite, ale jest nowe. Kiedy po raz pierwszy ogłoszono, zobaczyłem mnóstwo artykułów o tym, jak to był zabójca WordPressa . To po prostu głupie.
Przede wszystkim, WordPress ma przewagę 13 lat i działa na nim ponad jedna czwarta internetu. To prowadzi donikąd.
WordPress to także system zarządzania treścią. Nie służy wyłącznie do blogowania i publikowania.
Duch jest.
Ghost to przede wszystkim platforma wydawnicza. Na stronie nagłówek mówi, że jest to jasne jak dzień.

Reklamują się jako profesjonalna platforma wydawnicza, która jest z natury inną publicznością niż cele WordPress.
Jasne, w szerokim znaczeniu, WordPress i Ghost są konkurentami. Są konkurentami w taki sposób, w jaki Windows i Linux są konkurentami: robią to samo, ale tak naprawdę nie są nawet na tym samym rynku.
Nie możesz prowadzić sklepu internetowego z Ghost ani używać oprogramowania jako punktu końcowego serwera dla aplikacji na iOS. Możesz to zrobić za pomocą WordPressa.
Ghost nie jest na dobrej drodze. W porządku. To nie jest ich nisza. Chcą robić publikacje wyjątkowo dobrze i są na dobrej drodze do tego.
Co dalej z Ghost 1.0?
„Duch 1.1?” mówisz. Cóż, aby to osiągnąć, Fundacja Ghost będzie polegać na tobie, właściwie. Ponieważ jest to oprogramowanie typu open source, Ghost chce, abyś zaangażował się w rozwój. Aktywnie chcą, abyś wniósł swój wkład w oprogramowanie.
Ich zespół jest wszędzie, a wsparcie jest niesamowite. Nieważne więc, czy wolisz Github, Twitter, Slack, cokolwiek – ktoś porozmawia z Tobą o Ghost, Twoim doświadczeniu z nim i tym, jak Ty/oni mogą go ulepszyć.
Moje ostatnie ujęcie
Ghost radzi sobie bardzo dobrze. Fajnie jest pisać, a po zainstalowaniu działa niesamowicie dobrze. Ale ta instalacja… chłopcze, och chłopcze, była taka okropna.
Jeśli zespół stojący za Ghost naprawdę chce wprowadzić to do wszechobecności na poziomie WordPressa, musi nieco złagodzić mentalność „dla koderów”.
WordPress przyciąga wielu ludzi ze względu na łatwość obsługi. Z samą znajomością HTML i CSS można wiele zdziałać.
Natomiast Ghost używa Handlebars jako języka szablonów i działa głównie w JavaScript poprzez Ember i Node. Istnieje duża szansa, że stos może potencjalnie zrazić niektórych użytkowników.

To powiedziawszy, niekoniecznie są skierowane do małych firm i hobbystów, takich jak WordPress. Tak więc posiadanie stosu całkowicie opartego na JS, od rozwoju do użytkownika końcowego, może przyciągnąć wiele uwagi biznesowej (i zabezpieczyć ich produkt na przyszłość, biorąc pod uwagę eksplozję wzrostu JavaScript w ostatnich latach).
Poza wybraniem tej dziury, instalacja do samodzielnego hostingu naprawdę, naprawdę, naprawdę, naprawdę wymaga uproszczenia. Być może nigdy nie osiągnie prostoty na poziomie WordPressa, ale nie powinno wymagać kogoś, kto rozumie bash i wiersz poleceń, aby wykonać tuzin dźgnięć w dwóch różnych systemach operacyjnych (i nadal kończy się to całkowitym niepowodzeniem na jednym systemie operacyjnym).
Do kogo zadzwonisz?
Na pewno nie Pogromcy Duchów. Nie tym razem. To jest jeden duch, z radością pozwolę sobie na chwilę nawiedzać.
Naprawdę, bardzo lubię Ghost 1.0. A może potencjał Ducha. Na tym etapie gry to prawie to samo.
To, co mamy w tym wydaniu, to fantastyczny produkt, który zanim trafi do wersji 2.0 lub 3.0, może być prawdziwym pretendentem na arenie wydawniczej.
Obraz miniatury artykułu autorstwa gst / shutterstock.com
