Nawet WordPress ma teraz historie
Opublikowany: 2020-10-20Kilka dni temu mówiłem o przyszłości WordPressa i potrzebie zaangażowania młodych ludzi w cały proces tworzenia i użytkowania platformy. W ten sposób możemy zapewnić, że nowe pokolenia będą nadal korzystać z naszego ukochanego WordPressa.
Jeśli jest coś, co odniosło sukces wśród młodych ludzi, to są to historie. Te mikro-treści, które narodziły się na Snapchacie i przeniosły się na Instagram w 2016 roku, teraz pojawiają się niemal wszędzie, gdzie możemy tworzyć treści. Facebook, WhatsApp, a nawet LinkedIn dołączyły do tej mody.
Historie trafiają do WordPressa dzięki Google
Kilka dni temu Google oficjalnie uruchomiło wtyczkę WordPress, która umożliwia dodawanie historii internetowych do treści. Nazywa się Web Stories i można go znaleźć tutaj, w katalogu wtyczek WordPress.org.
Po zainstalowaniu i aktywacji w WordPressie, na liście wtyczek WordPress pojawi się baner podobny do tego, który widać na poniższym zrzucie ekranu:

Ponadto w menu pulpitu WordPress pojawia się nowa sekcja, Stories , w której możesz tworzyć wszystkie historie, które chcesz. Historie, które tworzysz za pomocą tej wtyczki, są hostowane we własnej instalacji WordPressa jako instancje niestandardowego typu postu ( web-story w tabeli wp_posts Twojej bazy danych).
Po przejściu do pulpitu nawigacyjnego wtyczki, który znajdziesz w nowym menu Stories , masz możliwość zobaczenia ustawień edytora historii. W szczególności ta pierwsza ostateczna wersja wtyczki Google pozwala nam dodać kod śledzenia Google Analytics, abyśmy mogli mieć analitykę w historiach.

Oprócz tego pozwala nam dodawać logo, które później będą dostępne w tworzonych przez nas historiach. Mamy również możliwość aktywacji udostępniania Google danych dotyczących użytkowania wtyczki.
W sekcji Eksploruj szablony możemy zobaczyć zestaw wstępnie zaprojektowanych szablonów do tworzenia historii, które pomogą nam rozpocząć pracę z edytorem historii. Możemy je wykorzystać jako podstawę do naszych nowych historii, modyfikując je według własnych upodobań.

Każdy predefiniowany szablon do tworzenia narracji zawiera zestaw pojedynczych narracji, tworzących kompletną narrację. Te historie rozwijają się jedna po drugiej, podobnie jak możemy znaleźć na Instagramie i innych sieciach.
Aby użyć określonego szablonu, wystarczy go zaznaczyć i kliknąć przycisk w prawej górnej części okna z tekstem Użyj szablonu , jak widać na poniższym zrzucie ekranu:

Ale mamy też możliwość zacząć od zera, samodzielnie tworząc nową historię. Spowoduje to otwarcie specjalnego edytora zawartego we wtyczce Web Stories. A prawda jest taka, że edytor historii tej wtyczki jest bardzo potężny i bardzo podobny do edytorów wizualnych, które możemy znaleźć w programach do tworzenia stron, takich jak Divi czy Elementor.
W sekcji po lewej stronie edytora masz możliwość wyszukiwania obrazów w swojej bibliotece multimediów, ale także w bibliotekach Unsplash i Coverr. Przeciągając i upuszczając obraz lub film, możesz dodać go do edytora historii.

Możesz także dodać warstwy do historii, aby uporządkować różne elementy, tak jak w zwykłym edytorze obrazów. Dzięki temu poziom złożoności, jaki możesz osiągnąć, tworząc historie WordPress, zależy od Ciebie. Dzięki Google Web Stories możliwości są nieograniczone.

Edytor nie jest skomplikowany w obsłudze, ale nie jest tak prosty jak Instagram. Możliwość szybkiego tworzenia historii za pomocą ekranu dotykowego jest moim zdaniem nadal o wiele bardziej praktyczna niż robienie tego za pomocą Google.
Pozytywnym punktem jest to, że w Google Web Stories możesz dodawać linki w elementach, a tym samym tworzyć przyciski. Coś, czego nie możesz zrobić z Instagramem, ponieważ masz funkcję przesuwania w górę tylko w przypadku, gdy Twoje konto osiągnie co najmniej 10 000 obserwujących.

Oprócz tego, co już zostało skomentowane, edytor zawiera możliwość podglądu historii, aby zobaczyć, jak wyglądają podczas ich edycji. Możesz nawet zdecydować, czy chcesz, aby historie rozwijały się automatycznie (możesz również wybrać czas potrzebny na przejście do następnej) lub zmusić odwiedzającego do kliknięcia, aby przejść do następnej.
Gdy masz już gotowe historie w edytorze, możesz je opublikować. Spowoduje to wygenerowanie adresu URL w Twoim WordPressie, którego możesz później użyć w swojej treści. Aby dodać historię do posta lub strony, wystarczy otworzyć edytor bloków i dodać nowy blok typu Web Story. W tym bloku wklejasz adres URL historii, którą wygenerowałeś wcześniej, a pojawi się ona osadzona w Twojej treści:

Jako ciekawostkę, historie internetowe nie działają w taki sam sposób, jak zwykłe historie, które możemy znaleźć wszędzie. W tym przypadku treść nie jest efemeryczna: działają jak suwak lub karuzela treści i nie znikają po 24 godzinach.
Oczywiste jest, że ten sposób pracy może nie w pełni zainteresować użytkowników, ale wtyczka przekroczyła już 10 tysięcy aktywnych instalacji! Ponadto kod źródłowy jest dostępny na GitHub, więc możesz łatwo wnieść swój wkład, jeśli chcesz zasugerować modyfikacje lub zgłosić błędy.
Czy warto tworzyć historie w WordPressie?
Szczerze, nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Z technicznego punktu widzenia Google mówi nam, że historie internetowe to dynamiczny i odważny sposób opowiadania historii w Twojej witrynie (słynna narracja, o której wszyscy dziś mówią).
Ponadto Google wspomina również, że dodając artykuły do swoich postów i stron, możliwe jest, że pojawią się one w wynikach wyszukiwania, jeśli uwzględnisz je w mapie witryny WordPress. Czy to oznacza, że posiadanie historii internetowych może zwiększyć SEO Twojej strony w Google? Chociaż najwyraźniej nie są one jeszcze istotnym czynnikiem, kto wie, czy Google lepiej potraktuje Twoją witrynę, jeśli zamieścisz historie…
Moim zdaniem web story to próba unowocześnienia obecnej sieci i sposobu tworzenia treści. Szkoda jednak, że nie można korzystać z edytora historii z urządzeniami dotykowymi. Będziemy musieli zobaczyć, jak to wszystko ewoluuje i być może w przyszłości wszyscy zwariujemy na punkcie historii na naszych stronach internetowych.
Polecane zdjęcie od Andrew Neela na Unsplash .
